Czysty Nośnik1

Nie płacisz za pałace? a wiesz, czym jest opłata za czysty nośnik?


Kolejna awantura o procenty. Zaiks chce  objąć opłata za czysty nośnik smartphony i tablety, ich producenci i importerzy (zrzeszeni w ZIPSEE*), organizują akcje „Nie płacę za pałace” i powołując się na troskę o portfele klientów, mówią nie. Powstają kampanie, spoty, konferencje. Po stronie Zaiksu stają artyści, po stronie ZIPSEE fryzjerzy, a ludzie beznamiętnie wzruszają ramionami, bo w całym tym szumie trudno o informację, o co właściwie chodzi. Jaka opłata, co to jest czysty nośnik i skąd pomysł o smartfonie?

Żeby zrozumieć, o co toczy się spór, warto zacząć od początku. Czym jest opłata za czysty nośnik? To opłata za produkowanie i importowanie do Polski przedmiotów służących do kopiowania (np czystych płyt CD, papieru ksero, dysków pamięci), którą producenci lub importerzy muszą płacić na rzecz organizacji zbiorowego zarządzania (podlinkować). Organizacje rozdzielają otrzymane środki między twórców, wykonawców i producentów wideogramów. Wysokość opłaty, to ustalony procent wartości nośnika.

Skąd pomysł? Skoro każdy z nas może w ramach dozwolonego użytku prywatnego skopiować nabyty legalnie utwór (przegranie płyty, skan książki dla znajomego, ew. 10 000 znajomych z chomika), to co prawda zrobi to legalnie, ale jednak uszczupli majątek artysty. Jeśli kupujemy książkę, a potrzebujemy dwóch egzemplarzy, to robimy jej ksero, nie kupujemy drugiej. Dzięki temu my oszczędzamy, ale artysta traci potencjalny zarobek, bo nie kupiliśmy drugiej książki. Opłata za czysty nośnik ma być rekompensatą za ten utracony zarobek.

Nie jest to opłata od „piratowania”, jak twierdzą niektórzy. Nie ma sensu szukać analogii do „Raportu mniejszości”. Za nielegalne kopiowanie jest kara, za legalne- opłata za nośnik. Oczywiście są pośród nas tacy, którzy nigdy niczego nie skopiowali. Żadnego najmniejszego pliku, żadnego wydruku z internetu. Nigdy, przenigdy nie mieli odbitych ćwiczeń z angielskiego. Ta grupa może czuć się rzeczywiście poszkodowana. Piszcie maile, przegadamy to. Do całej reszty- może i miny macie niewinne, ale ręce na pewno czarne od drukarskiego tuszu :)

Wracając. Opłata za czysty nośnik pobierana jest wszędzie tam, gdzie kopiowanie dla własnego użytku jest legalne. Czyli prawie w całej Unii Europejskiej, poza Wielką Brytanią, Irlandią i Maltą. Tam nie zapłacicie za czystych nośnik, ale za wykonanie kopii od razu ucinają paluchy (czyt. lokalne prawo autorskie nie dopuszcza możliwość kopiowania w ramach tzw. dozwolonego użytku).

Lista przedmiotów, od których pobierana jest opłata jest ustalana administracyjnie. Na tej liście wciąż są kasety VHS… Czy macie na nich coś więcej niż pierwszą komunię? Pojawił się więc postulat, aby zaktualizować listę nośników. Na nowej liście miałby się pojawić smartfon i tablet. Możemy podarować sobie argumenty, że ich funkcją jest komunikacja, a nie przechowywanie danych. Ostatnim telefonem, któremu wybaczyłam brak możliwości odtwarzania muzyki była Nokia 3210. Zarówno telefon, jak i tablet pełnią funkcję centrum rozrywki wypełnionego po brzegi cudzymi utworami – muzyka, zdjęcia, książki.

Pomysł Zaiksu nie spotkał się jednak z gorącym przyjęciem. ZIPSEE nie chce nałożenia opłat twierdząc, że odbije się to na kieszeni zwykłego odbiorcy. Świetny argument. „Kieszeń zwykłego odbiorcy” trafia do każdego serca, również mojego. Wspieramy kulturę, ale nikt lubi jak mu się gmera po kieszeni. ZIPSEE rzuca nawet konkretnymi kwotami. Ich zdaniem, objęcie opłatą od czystych nośników smartphonów i tabletów, zwiększy ich cenę o 8%. Dlaczego aż tyle? Tak wyliczyła organizacja, obecnie opłata reprograficzna to maksymalnie 3% wartości czystego nośnika.

Co ciekawe, koncerny które reprezentuje ZIPSEE (m.in. SONY, JVC, Xerox, Samsung, LG) ponoszą takie opłaty bez wahania w innych krajach. Roczne wpływy z tego tytułu we Francji – 180 milionów euro, roczne wpływy w Polsce – 1,7 miliona euro… Wy też widzicie tę subtelną dysproporcję?

ZIPSEE używa jeszcze jednego, podobnego do „kieszeni zwykłego odbiorcy”, argumentu. Zły, biurokratyczny i zachłanny ZAIKS. Mam wrażenie, że cała kampania zbudowana jest na niechęci do jednej instytucji. Sposób prowadzenia narracji zmusza nas do podjęcia decyzji za lub przeciw Zaiksowi, a nie za lub przeciw wynagrodzeniu dla artystów. Bez znaczenia pozostaje fakt, że Zaiks rozdziela tylko 12% zebranych środków. Reszta trafia do innych organizacji (ich pełna lista). Poza tym, jaka w tym logika – nie lubię Zaiksu, to nie zapłacę artyście. A osoby, które z Zaiksem nie mają nic wspólnego? Artyści plastycy, wydawcy książek, architekci, fotograficy to tylko przykładowe grupy, które są poza Zaiksem. Nie dostaną należnego wynagrodzenia, bo Zaiks? Nie podoba mi się taka odpowiedzialność zbiorowa.

Opłata za czysty nośnik to temat, który na pewno będzie jeszcze wielokrotnie do nas wracał. Nie ma wątpliwości, że jeśli opłaty zostaną wprowadzone, to cena tabletów i smartphonów wzrośnie. Czy aż o 8%, jak wskazuje ZIPSEE? Co jest więc lepsze? Brak opłat i brak kopi w dozwolonym użytku, czy opłaty reprograficzne i kopiowanie? Na to pytanie każdy z nas powinien odpowiedzieć samodzielnie. A może widzicie jakąś trzecią drogę?

*Związek Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego Branży RTV i IT.

fot. Jeff Sheldon źródło: unsplash.com

  1. JanekJanek05-26-2015

    ZAiKS w 2013 oddał artystom 416 mln zł z ok. 520 przekazanych w sumie. To ok. 80%. Repartycja idzie głównie przez ZAiKS. Skąd te 12% w artykule? Polecam lekturę raportu Centrum Cyfrowego: http://centrumcyfrowe.pl/wp-content/uploads/2015/04/Polskie-OZZ-i-ich-dane-finansowe.pdf

    • Marta GiersMarta Giers05-29-2015

      Dziękuje za link, bardzo fajne opracowanie. Kwota 416 mln zł w 2013 roku to inkaso, czyli pieniądze, które organizacje zbiorowego zarządzania pobierają za wykorzystywanie dzieła. Opłata za czysty nośnik, inaczej opłata reprograficzna, to co innego. Raport Centrum Cyfrowego chyba nie zawiera danych na ten temat.

  2. BartoszBartosz05-26-2015

    Jak na blog prawniczy to temat jest opisany po łebkach i jednostronnie. Argumenty jeden za drugim jak w materiałach ZAiKS. :(

    • Marta GiersMarta Giers05-29-2015

      Najwyraźniej zgadzam się z częścią argumentów ZAiKS :) Co nie oznacza, że nie widzę słabych stron tego rozwiązania. Rzeczą, nad którą warto się dobrze zastanowić jest proporcja opłaty od czystych nośników do ceny urządzenia. Jeśli weźmiemy dwa telefony z pamięcią 8GB np. iPhone 4s i Nokia Lumia 730, to opłata od iPhona wyniesie 36 zł (przy cenie 1200 zł), a od Nokii 24 zł (przy cenie 800 zł), a przecież oba te telefony mogą pomieścić dokładnie tyle samo utworów, opłata powinna być jednakowa. Pytanie, czy inny sposób naliczania opłat jest w praktyce możliwy?

  3. sistasista05-28-2015

    mozna szukac alteratyw np teraz netia ma oferte na legalna muzyke i internet. na pewno sie bardziej oplaca niz placic zaiksowi

© 2015 Sztuka Prawa
Wszelkie prawa zastrzeżone