Dzieła utracone podczas II wojny światowej

Historia kradzieży dzieł sztuki, to historia samej sztuki. Człowiek zapragnął posiadać cudzą własność, jak tylko zdał sobie sprawę, że jest coś warta. Grabieże wojenne mają jeszcze jeden aspekt. Są elementem walki psychologicznej. Sztuka jest niezwykle ważnym punktem odniesienia dla tożsamości narodowej. Jej metodyczne niszczenie, może być traktowane jak broń.

Historia doświadczyła nas w tym zakresie. Skala rabunków dokonywanych w polskich zasobach jest nie do oszacowania. Nieprzyjazne układy sił powodowały, że sprowadzano nasze istnienie do sklepu z pamiątkami, do którego można wejść i zabrać to, co się komu żywnie podoba. Do tej pory z dna Wisły wydobywane są przedmioty, które rabowano podczas Potopu Szwedzkiego. Elementy łuków, parapety, kolumny. „Szwedzi w Warszawie tak się przerazili porażką dwutysięcznego oddziału swej jazdy, powracającego z Krakowa, że naładowawszy w czółna to, co jeszcze mieli, zatopili w Wiśle, miarkując, iż nie zdążą tego uprowadzić, a myśmy z tego, co oni zatopili, część wydobyli, mianowicie śliczne i wielkie kolumny jaspisowe, armaty i rzeźby starożytne…” fragment listu  Piotra des Noyers, sekretarza królowej Marii Ludwiki Gonzagi, żony Władysława IV, a potem jego brata Jana Kazimierza, datowany na 21 października 1656 rok.

Na szczęście wielkie rabunki równoważone są przez wielkie powroty.

20 marca 2014, w Muzeum Narodowym w Warszawie, otwarta zostanie wystawa prac Aleksandra Gierymskiego. To ½ projektu realizowanego razem z Muzeum Narodowym w Krakowie, Bracia Gierymscy. W Warszawie będzie można zobaczyć prawie cała spuściznę po młodszym z braci. 120 obrazów, 70 rysunków, szkicownik, 110 drzeworytów, a także fotografie przedstawiające modeli artysty. Obiekty pochodzą z licznych muzeów, instytucji, a także kolekcji prywatnych.

Wśród nich „Żydówka z pomarańczami” obraz, który do niedawna znajdował się na liście 60 000 dzieł sztuki zrabowanych lub utraconych w inny sposób w związku z II wojną światową. Sześćdziesiąt tysięcy to liczba zaniżona. Niejednokrotnie pod jednym zarejestrowanym „rekordem” kryją się całe kolekcję. „Żydówka z pomarańczami”, to jeden z najbardziej znanych obrazów Aleksandra Gierymskiego, który tak o niej mówił

Żydówka? Była może najlepszym obrazem, nie, jednym z najlepszych. (…) Diablo plastyczna i kolorowa

Pomarańczarka stała się własnością Muzeum Narodowego w Warszawie w 1926 roku, kupiona na aukcji antykwarycznej za niebagatelną wówczas sumę 9250 zł. Najpierw wystawiono ją w „Sali Gierymskich” na Podwalu, następnie przeniesiono do nowej siedziby Muzeum przy Alejach Jerozolimskich, gdzie w czasie okupacji stacjonowały oddziały Wehrmachtu. Nie wiadomo, kiedy dokładnie wywieziono obraz z Polski. Najprawdopodobniej był to okres Powstania Warszawskiego. Poszukiwania zaczęły się tuż po wojnie. Obraz trafił m.in. na listę Stolen Works of Art Sekretariatu Generalnego Interpolu. Mimo wzmożonych działań po Żydówce nie było śladu. Jednak w 2010 roku do Polski dotarła sensacyjna wiadomość. Obraz podobny do Pomarańczarki pojawił się w niewielkim domu aukcyjnym w północnoniemieckim miasteczku Buxtehude. Początkowo pojawiły się wątpliwości co do oryginalności dzieła. W katalogu aukcyjnym opisano go „prawdopodobnie Gierymski”. Miał nieco inne wymiary niż podane w opisie przedwojennej Pomarańczarki, poza tym występowały różnice w elementach obrazu, twarzy, ustawieniu jednego z koszyków. Późniejsza ekspertyza wykazała jednak, że różnice w wyglądzie wynikały z nieudolnej konserwacji autentycznego obrazu. Najprawdopodobniej wątpliwości co do pochodzenia dzieła wpłynęły na cenę wywoławczą, 4,4 tyś euro. Jak zauważa Włodzimierz Kalicki z Gazety Wyborczej:

Gdyby ‚Pomarańczarka’ znalazła się w handlu legalnie, nie mogłaby kosztować mniej niż 1,5 mln zł. I to tylko dlatego, że na rynku sztuki panuje dotkliwa dekoniunktura. W dobrych czasach trudno sobie wyobrazić licytację, która nie skończyłaby się w okolicach 2 mln zł. Prawdopodobnie nawet jako dzieło zrabowane, którego przetrzymywanie i odsprzedaż są nielegalne, jest warta na rynku od 500 tys. do 800 tys. zł

(źródło: Włodzimierz Kalicki, Gazeta Wyborcza nr 173, wydanie z dnia 27/07/2011 Kultura, str. 11)

     Rozpoczął się żmudny proces odzyskania obrazu. Zgodnie z procedurą do domu aukcyjnego wystosowano wniosek restytucyjny potwierdzający pochodzenie dzieła. W tym samym czasie Prokuratura Okręgowa w Warszawie wniosła o międzynarodową pomoc prawną do prokuratury niemieckiej, a adwokat reprezentujący stronę polską wystąpił do sądu o zabezpieczenie obiektu. Aukcję odwołano, a Pomarańczarka na czas postępowania znalazła schronienie w depozycie bankowym. Podjęto tak różnorodne działania, żeby mieć pewność, że nie dojdzie do licytacji. Gdyby obraz został sprzedany prywatnemu kolekcjonerowi, znów moglibyśmy stracić go z oczu na lata.

     Odzyskanie dzieła okazało się dużym wyzwaniem taktycznym. Mimo że bezsprzecznie został zrabowany, a obecny właściciel nie był w stanie wyjaśnić jak płótno znalazło się w posiadaniu jego rodziny, to losy Pomarańczarki nie były pewne. Właściciele wykazali, że jest w ich rodzinnej kolekcji od co najmniej 1948 roku, a więc upłynęło wymagane prawem niemieckim 30 lat, po których odzyskanie dzieła staje się prawie niemożliwe. Ponieważ droga sądowa była zbyt ryzykowna, postanowiono rozpocząć negocjacje z obecnymi właścicielami. Ostatecznie podpisano porozumienie. Obraz trafił do Polski, a jego niemieccy właściciele otrzymali „rekompensatę” sfinansowaną przez PZU. Jej wysokość jest owiana tajemnicą. Nieoficjalnie wiadomo, że początkowo domagano się 200 tyś euro. To już drugi obraz Gierymskiego, którego wykup sfinansowała firma PZU. Poprzednio był to „Chłopiec ze snopem siana”, znajdujący się w Muzeum Narodowym we Wrocławiu.

Po powrocie do kraju Pomarańczarka przeszła długą renowacje. Płótno podczas rabunku odpięto z krosien, a następnie zrolowano. Prawdopodobnie osoba, która go przenosiła, zacisnęła na nim pięść. Świadczy o tym wykruszona farba wraz z gruntem, w prawym dolnym rogu obrazu. Uszkodzenia próbowano nieudolnie naprawić. Najpierw naklejono obraz na sklejkę, a później umieszczono go w prasie introligatorskiej, co tylko pogorszyło sprawę. Pomarańczarka była też dwa razy przemalowywana. W wyniku czego zmieniło się położenie koszyka trzymanego przez kobietę lewą ręką. Oryginalnie koszyk tylko dotykał jej ubrania, po domalowaniu, zaczął wyraźnie na nie zachodzić. Konserwacja obrazu trwała ponad rok. Warto było czekać. Obraz jest nasycony kolorem, wygląda świeżo i delikatnie, nie można oderwać wzroku od spojrzenia tej Pani.

     Informacje o utraconych dziełach sztuki wysyłane są do  domów aukcyjnych na całym świecie, polskich przedstawicielstw dyplomatycznych, zagranicznych placówek kulturalnych. Straty wojenne publikowane są na stronie internetowej Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów , Ambasady Polskiej w Stanach Zjednoczonych  oraz Central Registry of Information on Looted Cultural Property 1933-1945 . Restytucja dzieła, to proces długi, żmudny, pełen ślepych zaułków. Niektóre postępowania trwają wiele lat, bez gwarancji, że zakończą się sukcesem. Obecnie prowadzonych jest 46 postępowań mających na celu odzyskanie zrabowanych dzieł sztuki. Już niedługo do Polski wróci jeden z najcenniejszych obrazów w naszych zbiorach, „Schody pałacowe” autorstwa Francesca Guardiego.

 

Zdjęcia obrazu sprzed wojny/odzyskanego/po renowacji.

przed wojną - obraz odzyskany - po renowacji

 

 

Autor: Marta Giers

 

Żadna część jak i całość artykułu nie może być powielana i rozpowszechniana  w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób bez zgody autora. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie w całości lub w części bez zgody jest naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
© 2015 Sztuka Prawa
Wszelkie prawa zastrzeżone